FOTOKLUB RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
STOWARZYSZENIE TWÓRCÓW
REGION KUJAWSKO-POMORSKI
Z SIEDZIBĄ W TORUNIU

Nasz region wspiera działania WWF https://ratujtygrysy.wwf.pl/

NAPISALI O NAS

BIULETYN INFORMACJI KULTURALNEJ

WOJEWÓDZKIEGO OŚRODKA ANIMACJI KULTURY w Toruniu

TATRZAŃSKIE FOTOGRAFIE W TORUNIU

Jerzy Rochowiak

W Galerii i Ośrodku Plastycznej Twórczości Dziecka w Toruniu we wrześniu i w październiku była eksponowana wystawa zdjęć uczestników IX Ogólnopolskiego Plenerowego Spotkania Fotografików Tatry 2015. Wzięli w nim udział twórcy z całego kraju, ale wśród nich najliczniejsi byli artyści z naszego regionu. Organizujący Spotkania prezes Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej Stowarzyszenia Twórców – Regionu Kujawsko-Pomorskiego Marek Grausz stwierdził: imprezę uważam za najlepszą w mojej wieloletniej karierze. Z tą oceną zapewne zgodzą się oglądający wystawę, na której można znaleźć wiele wyjątkowej urody ujęć górskich widoków.

Uczestnicy Plenerowego Spotkania wyprawili się w Tatry na początku czerwca. Zamieszkali w Zakopanem – w olczyskim pensjonacie U Bzyka, gdzie wieczorami pokazując swoje zdjęcia, uczestniczyli w fotograficznych sympozjonach.

Każdego dnia wędrowali po górach. Oczywiście, nietrudno im było znajdować widoki warte zdjęć, zwłaszcza że sprzyjały artystom i barwy późnowiosennych Tatr, i słoneczna pogoda… W niebanalnych ujęciach fotograficy wykorzystywali także zachmurzenie, a nawet ograniczoną widoczność. Autorzy eksponowanych fotogramów nie wyszukiwali nieznanych szlaków, ale wędrując, wybierali z krajobrazu to, co uznali za ciekawe, co ich zachwycało. Widać na zdjęciach, że ich artystyczna wrażliwość zharmonizowała się z pięknem Tatr.

Przeważają na wystawie panoramiczne ujęcia górskich pasm. Masywy, ale i łąki, pola, doliny, stawy fotografowali Włodzimierz Tyczyński, Zygmunt Trylański – zwracają uwagę jego zdjęcia gór o zmierzchu, na tle pociemniałego nieba.

Zygmunt Besler malarsko uchwycił szarości, brązy, ciemne zielenie i żółte plamy omszałych, porosłych kosodrzewiną zboczy oddzielonych granatowymi sino-niebiesko-białymi skałami od jaśniejącego błękitami górskiego pasma, nad którym przesuwają się biało-niebieskie chmury. Kierował uwagę ku potokom, kapliczkom, zatrzymywał się przy ciekawym ukształtowaniu skał. Dla autora Tatry były też obszarem „bezkrwawych łowów”: sfotografował kozice, świstaka, gawrona. Myśliwym z obiektywem był też Bogusław Lebiedziński, który pochwycił w kadrze kozicę, ale i zbliżył się do kwiatów na zboczach. Ptaki fotografował Andrzej Gojke, ale i rozsłonecznione widoki ze szczytów.

Ciepłe barwy snopów siana, szałasów na łąkach utrwalił na swoich fotografiach Andrzej Woźniak. Szlaki fotografował Tomasz Grabiec, przystając w miejscach, których uroda zatrzymuje podczas górskich wędrówek. Jego uwagę przyciągała tatrzańska flora. Stawy, strumienie, potoki zajmowały uwagę Katarzyny Grabiec, Krzysztofa Bednarzewskiego, Bogusława Lebiedzińskiego, Zbigniewa Przybysza, Waldemara Siatki.

Architektura dominuje w tematyce zdjęć Doroty Grausz i Marka Grausza. Oboje pokazują w ciepłym świetle chaty i szałasy. Dorota Grausz pokazała turystów wspinających się na wierzchołek góry, potok, Marek Grausz kierował obiektyw ku wyciągom narciarskim, ku widokom urzekającym kolorystyką.

Odrębną propozycją artystyczną są czarno-białe zdjęcia Lidii Barei, Piotra Krzyżaka, Przemysława Mireckiego, Krzysztofa Strzody i wykonane w podczerwieni zdjęcia Andrzeja Borowca. Monochromatyczne fotogramy nawiązują do dawnych tatrzańskich fotografii – i chyba w nich najpełniej objawia się nastrój dolin i szczytów, zarazem bliskość i niedostępność gór. Korespondują z tymi fotografiami: zdjęcie Andrzeja Woźniaka przedstawiające stogi siana na tle drzew w dolinie i zamglonych gór czy zdjęcie Zygmunta Trylańskiego przedstawiające szczyty po zmroku.

Nawet gdyby wystawa nie została opatrzona tytułem Tatry 2015, nie można by mieć wątpliwości, że właśnie te góry były przestrzenią plenerowego spotkania. A dodać trzeba, że choć niemal każde zdjęcie nadaje się na niebanalną widokówkę, to twórcy unikali łatwych pocztówkowych ujęć. Można by powiedzieć, że Tatry o każdej porze dnia i w nocy pozowały uczestnikom pleneru.

Ekspozycja jest radosna, zdjęcia pięknie odpowiadają na pytanie dlaczego z każdym krokiem odkrywa się góry na nowo, dlaczego wracając z wycieczki w Tatry, myśli się o kolejnej…

Pokazywana w Toruniu wystawa powędruje… w góry: będzie pokazywana w zabytkowym spichlerzu w Kuźnicach i na Kasprowym Wierchu; znajdzie się w programie obchodów 60-lecia Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Tegoroczne Plenerowe Spotkanie Fotografików odbywały się w roku jubileuszu 20-lecia Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej Stowarzyszenia Twórców. Z tej okazji srebrnymi medalami Fotoklubu RP zostali uhonorowani za twórczość fotograficzną Zygmunt Besler, Tomasz Grabiec i Zbigniew Przybysz, medalem za zasługi dla rozwoju twórczości fotograficznej Dorota Grausz, a złotym medalem Zasłużony dla fotografii polskiej Marek Grausz.

Link do biuletynu:

http://issuu.com/woak-torun/docs/biuletyn11-12_2015_web

Japońskie impresje Marka Grausza

Jerzy Rochowiak

Marek Grausz na wystawie Japońskie impresje prezentowanej w kwietniu i maju w Galerii Małej w Zespole Placówek Młodzieżowych Bursa w Grudziądzu pokazuje trzydzieści fotografii, które wykonał podczas podróży do Japonii. Przemierzając ten kraj, docierał do miejsc oddalonych od zatłoczonych metropolii… Ze zbioru swoich japońskich zdjęć artysta wybrał ujęcia przedstawiające starą architekturę Kraju Kwitnącej Wiśni: świątynie, pałace, zabudowania wiejskie. Zdjęcia te nie tyle dokumentują specyfikę japońskiego krajobrazu, co raczej oddają jego niepowtarzalny nastrój. Pozwala go wyeksponować technika, w której Marek Grausz wykonał powiększenia negatywów.

Utrwalone na analogowych negatywach obrazy autor poddał przetworzeniom: przygotowując prace do powiększeń, opracowywał materiał cyfrowo. Powiększenia wykonał na drukarce atramentowej, na papierze akwarelowym, uzyskując poprzez nakładanie kolejnych warstw barwnika efekty plastyczne zbliżające fotogramy do rysunków tuszem czy obrazów. Pośród plam nikną na nich szczegóły, zacierają się kontury, nadając powiększeniom charakter impresji.

Wykonanie poszczególnych ujęć Japonii było początkiem procesu twórczego, kontynuowanego w pracowni autora. Zwraca uwagę precyzja, z jaką fotografik przygotował fotogramy do prezentacji. Technika, którą się posłużył wydaje się niezwykle trafna dla oddania tego, co w Kraju Kwitnącej Wiśni przyciąga uwagę i wydaje się nieuchwytne. Przy tym eksponowane w Grudziądzu Japońskie impresje komponują się w spójny cykl, można by powiedzieć, że poszczególne prace ściśle do siebie przylegają.

Marek Grausz jest fotografikiem posiadającym bogate doświadczenia artystyczne. Urodzony w 1955 roku w Toruniu, pierwszą wystawę swoich zdjęć zatytułowaną Chełmno pokazał w rodzinnym mieście w roku 1974. Od tego czasu eksponuje zdjęcia na wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. Zdobył uznanie jako autor śmiałych, ekspresyjnych aktów. Z upodobaniem fotografował krajobrazy, zwłaszcza architekturę. Zasłynął jako twórca fotogramów w technice gumy arabskiej. Nie tylko wykorzystywał ją w swojej twórczości, ale i popularyzował podczas plenerów i warsztatów fotograficznych. Technikę gumy stosował, nie powielając dawnej technologii, ale modyfikując ją tak, że adekwatne byłoby dla niej określenie: technika własna. Związany z Toruniem, Marek Grausz niekiedy określał ją jako gumę toruńską.

Marek Grausz jest autorem tysięcy zdjęć publikowanych w pismach, a także w telewizji, mediach elektronicznych. Współpracując z wielkonakładowymi tygodnikami, zamieszczał na ich łamach pojedyncze zdjęcia i reportaże, przede wszystkim ukazujące postacie, pejzaże, zjawiska i zdarzenia z naszego regionu.

Marek Grausz jest nie tylko twórcą fotografii, ale i jej nauczycielem. W różnych ośrodkach w kraju, a także za granicą prowadzi warsztaty fotograficzne. Pełni funkcję komisarza artystycznego plenerów i wystaw. Od dziesięciu lat organizuje Ogólnopolskie Plenerowe Spotkania Fotografików; w ubiegłym roku miejscem Spotkania było Górzno, w tym roku fotograficy zatrzymają się w Zakopanem. Każdą poplenerową wystawę można było obejrzeć w Toruniu – w Galerii i Ośrodku Plastycznej Twórczości Dziecka w Toruniu, a wcześniej w Fotogalerii Domu Muz.

Marek Grausz jest prezesem Regionu Kujawsko-Pomorskiego Stowarzyszenia Twórców Fotoklub Rzeczypospolitej Polskiej.

Link do biuletynu:
http://issuu.com/woak-torun/docs/biuletyn_2015-05-07-web

FOTOGRAFIE TOMASZA GRABCA:

KRAJOBRAZY NADMORSKIE W SZLACHETNEJ TECHNICE GUMY

Zdjęcia Tomasza Grabca eksponowane w marcu w Galerii Małej w Zespole Placówek Młodzieżowych Bursa w Grudziądzu przedstawiają nadmorskie krajobrazy, głównie z okolic Ustki.

Autor pokazuje morze fotografowane z brzegu. Są na wystawie zdjęcia morskiego bezkresu, pobłyskiwania fal w słońcu. Są zdjęcia spienionych fal uderzających w pale wbite w dno. Są zdjęcia drzew, które morze wyrzuciło na piasek. Są zdjęcia portu rybackiego i przystani, zacumowanych kutrów i jachtów. Niektóre ujęcia są podobne, różnią się szczegółami – są to jednak różne obrazy, przyciągają uwagę innymi efektami plastycznymi. Zaciekawia kolorystyka, urzeka delikatność, miękkość zdjęć, zacieranie się szczegółów czy raczej eksponowanie wybranych elementów przedstawianego świata. Interesujące jest wzmacnianie efektów plastycznych przez pokazywanie faktury papieru. Prezentowane fotogramy artysta wykonał w szlachetnej technice gumy arabskiej.

W grudziądzkiej Galerii zdjęcia uwidoczniają rytm nadmorskiego krajobrazu, a zarazem dynamikę zjawisk: od pogodnej ciszy po szkwał.

Można na te zdjęcia patrzeć jak na interpretacje nadmorskiego pejzażu, a także jak na wariacje na wybrane tematy, czyli ukonkretnienie poszukiwania formy obrazu oddającej nastrój fotografowanej przestrzeni czy może widzenie świata przez autora. Choć Tomasz Grabiec w szlachetnej technice gumy wykonuje powiększenia od blisko dwudziestu lat, wciąż odkrywa w niej nowe możliwości kreowania obrazu fotograficznego…

Technika gumy – objaśnia Tomasz Grabiec – polega na wykorzystaniu właściwości garbowania gumy arabskiej zmieszanej z solami chromowymi (dwuchromianem potasu lub amonu) pod wpływem działania światła. Miejsca naświetlone pokryte gumą z solami chromu i barwnikiem stają się nierozpuszczalne w wodzie. Papier pokrywamy warstwą gumy arabskiej z domieszką pigmentu lub farby akwarelowej i dwuchromianu potasu lub amonu. Po wysuszeniu w ciemności naświetlamy w kopioramce pod negatywem stykowo i wywołujemy w zimnej wodzie, która rozpuszcza miejsca niegarbowane. Technika gumy pozwala na dość swobodną interpretację obrazu poprzez dowolny wybór podłoża papierowego, koloru pigmentu oraz możliwości wielokrotnego kopiowania tego samego obrazu – tak zwane kopiowanie wielowarstwowe z coraz to inną charakterystyką kopiowanej warstwy gumy, np. bardziej lub mniej kontrastową albo o innej barwie.

Tomasz Grabiec urodził się w 1973 roku. Fotografią zajął się już jako uczeń szkoły średniej. Od 1998 roku tworzy fotogramy w technice gumy. Zainteresowania artystyczne rozwijał w pracowni fotograficznej Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury w Toruniu pod kierunkiem Marka Grausza, także zafascynowanego techniką gumy.

Tomasz Grabiec jest absolwentem Konserwatorium Artystycznego w Ostrawie na kierunku fotografia; dyplom obronił pracami w technice gumy. Uczestniczył w wielu warsztatach fotograficznych, plenerach, wystawach zbiorowych o charakterze środowiskowym i ogólnopolskim. Swoje prace pokazywał na kilku wystawach indywidualnych.

Tomasz Grabiec jest członkiem rzeczywistym Stowarzyszenia Twórców Fotoklub Rzeczypospolitej Polskiej.


Link do biuletynu:

http://issuu.com/woak-torun/docs/biuletyn_3-4_2015-web

FORMATY WIELKOPORTRETOWE ZBIGNIEWA PRZYBYSZA

Jerzy Rochowiak

W Galerii Omega im. Marka Hoffmanna w siedzibie Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana w Toruniu w listopadzie i grudniu 2014 r. była eksponowana wystawa fotografii Zbigniewa Przybysza Formaty wielkoportretowe. Ekspozycję tworzyło siedemnaście fotogramów: szesnaście czarno-białych i jeden barwny.

Zbigniew Przybysz od dawna portretuje mieszkańców swojego miasta – Torunia, najczęściej artystów, naukowców, ale także inne osoby, które spotyka w kawiarniach, na wernisażach, na ulicach. Niektóre to postacie dodające kolorytu toruńskim ulicom… Myślę, że fotografuje ludzi, którzy go zaciekawiają. Zaciekawienie sprawia, że stają się mu bliscy. Portrety prezentowane w Galerii Omega łączy właśnie zaciekawienie autora fotografowanymi osobami. Zawiera ono w sobie życzliwość: fotograf patrzy na ludzi przyjaźnie. Myślę, że każdy sportretowany mógłby ze swojego zdjęcia być zadowolony, przystać na pokazanie go na wystawie, choć autor nie retuszuje swoich zdjęć; jeśli dokonuje ich obróbki, to tylko dla podkreślenia nastroju zdjęcia lub wyeliminowania elementu, który zakłócałby obraz.

Eksponowane zdjęcia urzekają szlachetnością, szacunkiem do człowieka i sztuki fotografii. W tym właśnie uobecnił się ich autor; nie widać go na zdjęciach, ale czuje się jego obecność. Warto zwrócić uwagę, że wystawa fotografii Zbigniewa Przybysza pokazuje go w innych okolicznościach niż te, do których przywykliśmy. To on bowiem w toruńskiej Miejskiej Instytucji Kultury Dom Muz, będąc kuratorem Fotogalerii i interdyscyplinarnej Galerii Domu Muz, przygotowuje wystawy innych twórców; swoją twórczą osobowość zaznacza poprzez dobór artystów i aranżowanie ekspozycji. Wcześniej w Miejskim Domu Kultury Centrum był instruktorem plastyki i fotografii; uczył młodzież fotografowania w plenerze i pracy nad zdjęciami w ciemni fotograficznej. A wcześniej tworzył lalki i dekoracje sceniczne w pracowni plastycznej Teatru Baj Pomorski.

Fotografuje od kilkunastu lat: krajobrazy, przedmioty i ludzi. Zajmuje się również grafiką komputerową. Należy do Stowarzyszenia Twórców Fotoklub Rzeczypospolitej Polskiej. Od kilku lat uczestniczy w Ogólnopolskich Plenerowych Spotkaniach Twórców, które organizuje Marek Grausz.

Jak mówi, cyklem Portrety wielkoformatowe zajmuje się od dawna. Często wykonuję zdjęcie portretowe podczas rozmowy – wyznaje. – Aby upamiętnić spotkanie, chwilę, kogoś, kogo znam czy spotkałem. Ważny jest wybór momentu, w którym naciska się spust migawki. Warto na taki moment poczekać, ale można go przegapić. Nierzadko ktoś prosi mnie o portret. Wiem już, że ze zdjęciem nie należy zwlekać. Niedawno ktoś, kogo dobrze znałem, zapytał dlaczego dotąd go nie sportretowałem. Odpowiedziałem, że musimy się spotkać i zrobię zdjęcie. Niestety, ten ktoś krótko po naszej rozmowie zmarł. Nie zdążyłem… Nie żyje wiele osób, które fotografowałem… Na wystawę wybrałem kilkanaście portretów, tyle, ile mogło zmieścić się w Galerii Omega. A tytuł Formaty wielkoportretowe odnosi się nie tylko do formatu zdjęć, ale i przedstawianych osób, to ludzie dużego formatu, niezależnie od tego czym się zajmują.

Większość sportretowanych postaci rozpoznaję – znam czy znałem. Nie żyje patron Galerii Omega, zmarły w ubiegłym roku Marek Hoffmann, nie żyje Andrzej Ściepuro. Pierwszy był malarzem, drugi historykiem i krytykiem sztuki. Jeden i drugi zostali pokazani, gdy o czymś opowiadali. Podobnie nieżyjący Michał Mazur, malarz, na zdjęciu w skupieniu o czymś opowiada, zdaje się rozanielony. Zbigniew Przybysz pokazał ich takimi, jakimi byli. Można więc o tych portretach powiedzieć, że są prawdziwe. Tak, jak o zdjęciu Zbigniewa Micke`a Osmóslskiego, poety, wędrowca, który patrzy w zdziwieniu, jakby skrywał tajemniczą myśl… Tak jak o zdjęciu zamyślonego Jerzego Wardaka, który na chwilę się zatrzymał… W chwili wybuchu emocji portrecista uchwycił Lecha Kamińskiego, fotoreportera Gazety Pomorskiej. Czy oddaje charakter tego fotografika, przeuroczego człowieka? Raczej pokazuje go w innych okolicznościach, aniżeli te, w których widuje się go na co dzień: gdy śpieszy tam, gdzie dzieje się coś, co wymusza obecność reportera z kamerą fotograficzną. Zatrzymał się, coś zobaczył, coś relacjonuje…

Jak się wydaje, większość zdjęć Zbigniew Przybysz wykonał, gdy ich bohaterowie nie pozowali. Dwa wydają się inne. To zdjęcia kobiet. Joanna Strzelecka spogląda w obiektyw z naturalnym uśmiechem, z jakąś bezpośredniością… Szczerze uśmiecha się również Małgorzata Ludwińska-Iwanowska. Obydwie panie są artystkami, uprawiają malarstwo, ale tego ze zdjęć dowiedzieć się nie można.

Zdjęciem, które można określić jako opowieść o malarzu jest portret Tadeusza Gapińskiego. W jasnym garniturze, w kapeluszu, na tle nieba, roślin, muru zdaje się malarzem sprzed dziesięcioleci, przybyszem ze świata paryskiej bohemy… Tuż poza kadrem pozostały: paleta, pędzel i sztaluga… Całkowicie naturalne się wydaje, że jest to zdjęcie barwne, inne być nie mogło. Tylko na tym portrecie fotograf przedstawił portretowanego w okolicznościach, które go charakteryzują. Na innych zdjęciach atrybutów określających osobę nie ma, otoczenie, tło są obojętne. Jest neutralność i naturalność.

Zbigniew Przybysz uważa, że człowieka opowiada jego twarz, uzewnętrznia bowiem przeżycia, doświadczenia, wskazuje na usposobienie… W portrecie, podkreśla, niezwykle ważne są oczy. Oglądane w dużym powiększeniu portrety wywołują wrażenie, że osoba sportretowana i oglądający patrzą na siebie, patrzą sobie w oczy.

Koncepcja portretu, którą w cyklu zdjęć Portrety wielkoformatowe

urzeczywistnia Zbigniew Przybysz jest głęboko humanistyczna. Jest kwintesencją chrześcijańskiej koncepcji człowieka. Nieważne czego dokonałeś, czym się zajmujesz, by przyciągnąć moją uwagę – zdaje się mówić fotograf. Chce pokazać uwagę i to, że ciekawi mogą być nie tylko artyści, poeci, uczeni, choć oczywiście z nimi spotyka się najczęściej. O żadnej sportretowanej osobie nie można powiedzieć, że dla artysty fotografii była modelem! Już raczej można powiedzieć, że zdjęcia są swoistymi relacjami ze spotkań. Myślę, że Zbigniew Przybysz portretuje tych, którzy przyciągną jego uwagę poprzez samą swoją obecność, ze względu na uzewnętrznianą w twarzy osobowość czy może z powodu jakiegoś zdarzenia, aniżeli z powodu oryginalnej fizjonomii. A może po prostu poprzez portret fotograf wyraża radość ze spotkania?

Link do biuletynu:

http://issuu.com/woak-torun/docs/biuletyn1-2_2015-web



GÓRZNO I OKOLICE


Jerzy Rochowiak


Górzno i jego okolice, przede wszystkim Górznieńsko-Lidzbarski Park Krajobrazowy, należą do najbardziej urokliwych

obszarów województwa kujawsko-pomorskiego. Od dawna przyciągają artystów. W latach dziewięćdziesiątych minionego

stulecia odbywały się tu Międzynarodowe Plenery Malarskie organizowane przez Toruńskie Towarzystwo Kultury, przed

dwoma laty fotografowali je uczestnicy Pleneru Fotograficznego
Ziemia Michałowska, który zorganizował Wojewódzki

Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu. W tym roku zaprosił tutaj artystów fotografii Marek Grausz na VIII Ogólnopolskie

Plenerowe Spotkania Fotografików (organizował tu plenery i warsztaty fotograficzne przed kilkunastu laty). W Spotkaniach,

które rozpoczęły się 10 i zakończyły 15 czerwca, przyjechało czternastu twórców z całego kraju. Ich fotografie zostały

pokazane na poplenerowej wystawie 8 września w Galerii i Ośrodku Plastycznej Twórczości Dziecka w Toruniu.

Wzbogacona o kolejne zdjęcia ekspozycja zatytułowana
Górzno i okolice została pokazana 3 października w Górznie.

Przestrzeń, którą fotografowali uczestnicy czerwcowego spotkania zaleca się niepowszednią urodą. Zdają się

zachęcać do sięgania po aparat fotograficzny: zróżnicowany krajobraz, przyroda, miasteczko lokowane przez biskupa

płockiego w styczniu 1327 roku, niespełna dwa lata po erygowaniu tu parafii i osadzeniu Zakonu Kanoników Regularnych

Stróżów Świętego Grobu Jerozolimskiego, zwanego zakonem Bożogrobców. Łatwo tu znaleźć obrazy, które przyciągają

wzrok formami i kolorami. Nietrudno się zachwycić przyrodą, niepowtarzalnymi nastrojami… Jednak dla fotografujących

żadne to ułatwienie zadania, jakim jest znalezienie kadrów wyjątkowych, takich, jakie nie mogłyby trafić się gdzie indziej,

przedstawienie przestrzeni w sposób odkrywczy.

Niektórzy uczestnicy górznieńskiego Ogólnopolskiego Plenerowego Spotkania Fotografików znali miasto i jego

okolice, bywali tu, niejednokrotnie je fotografowali. Inni spojrzeli na nie po raz pierwszy. Każdy starał się pokazać

przestrzeń na swój sposób, przedstawić swoją o niej opowieść. Zarazem każdy z autorów poprzez zdjęcia z pleneru

przedstawiał siebie: swój pomysł na fotografowanie, swoją koncepcję fotografii, a więc starał się w fotografowanej

przestrzeni odnaleźć siebie.

Toruńską ekspozycję poplenerową tworzyło sto fotografii, poszczególni autorzy prezentowali od czterech do

kilkunastu zdjęć. Wystawę można oglądać na co najmniej dwa sposoby: jako fotograficzne opowieści o miejscach, które

warto zobaczyć i jako prezentację postaw twórczych czternastu fotografików.

W ich fotograficznych opowieściach są krajobrazy, ujmowane w różnych planach, w różnym świetle i ludzie, w

swojej powszedniości i odświętności. Uczestnicy plenerowego spotkania kierowali obiektywy na lasy, wody, pola.

W przestrzeni znajdowali rozlewiska, fotografowali drzewa i krzewy zanurzone w wodzie, pomosty, często zniszczone,

rozpadające się. Takie były tematy zdjęć, jednak równie istotne jest, że każda z fotografii zaciekawiała czy to kompozycją,

czy światłem czy kolorystyką… Fotograficy zatrzymywali się przed górznieńską architekturą. Było wiele ujęć kościoła pod

wezwaniem św. Krzyża, z charakterystycznymi dwoma wieżami. Było wiele zbliżeń, detali… Były domy, zarówno w samym

Górznie, jak i w pobliżu miasteczka. Ludzie zostali pokazani przyjaźnie, w różnorakich sytuacjach. Zwykle nie zwracali

uwagi na fotografujących, albo odwzajemniali sympatię. I chyba właśnie zdjęcia ludzi najpełniej oddają
genius loci.

Zbigniew Przybysz z Torunia uchwycił sceny z życia: tatę pchającego wózek z bliźniakami, pieska na schodach.

Fotografował architekturę. Zaprezentował też cykl czarno-białych leśnych impresji, w których uwagę przyciągają formy

kształtowane przez pnie drzew i gałęzie.

Zygmunt Besler zatrzymał się nad wodą: fotografował liście, brzeg jeziora, łódki, drzewa, których pnie są

zanurzone w wodzie. W jego obiektywie znalazł się typowy rodzimy pejzaż: ścieżka. Podobne wydają się brzozy.

Zauroczyła autora ciemna zieleń…

Gra kolorów zainteresowała Dariusza Dziedzica. Fotografował nenufary na wodzie, ciemnej, niemal czarnej.

I zieleniejące na tle nieba. Przedstawił czerwień maków. Odrębnym zdjęciem jest przedstawienie ułożonych jedna na

drugiej brzozowych szczap. Autor wypatrzył ciekawą formę spojrzawszy na wodę i gałąź… Zapatrzył się na jezioro,

pokazał kościół, dom…

Bogusław Lebiedziński sfotografował plenerowe szachy w rekreacyjnym obszarze miasta. Znalazł pomysł na

pokazanie maków. Zwrócił uwagę na górznieński kościół, na architektoniczne detale, na fragment płotu z żelaza, na

zwalone drzewo, na owada, który złączył się z rośliną. Fotografując słoje w drewnie, kratę w oknie, autor szukał formy

graficznej, a kierując obiektyw w stronę drzew – malarskiej.

Włodzimierz Tyczyński obiekt wart sfotografowania znalazł w umieszczonych obok siebie licznych zielonych

drogowskazach kierujących do najważniejszych miejsc w miasteczku. Przedstawił most, bramę, karczmę we młynie, jak

zamek na wodzie. Podzielił się zachwyceniem widokami: spojrzeniami na polną drogę, na maki na polu, na jezioro, na drzewa…

Paweł Paplicki pochwycił w kadrze dwie dziewczyny siedzące na ławeczce przy fontannie. Ze wzniesienia spojrzał

na miasteczko, przypatrzył się uliczce, pomostowi.

Ujmujące nastrojem widoki – jezioro, piaszczysta droga, wzgórze w lesie – zauroczyły Wacława Mazurka.

Tomasz Grabiec zatrzymał się nad potokiem. Skontrastował dwa pomosty na brzegu jeziora: jeden rozpadający

się i drugi, niedawno pewnie zbudowany, czekający na wędkarzy. Pochylił się nad grzybem porastającym deski, przystanął

przy zwalonych omszałych drzewach.

Darem uważnej obserwacji i ujmującą wrażliwością dzieliła się Katarzyna Grabiec. Sfotografowała częściowo

uchylone drzwi zadbanego domu, ławeczkę przy progu, czerwieniące się, zawieszone przy okapie kwiaty. Czysto tu, jasno,

spokojnie i przytulnie… Artystka dostrzegła kwiaty na schodach, kwiaty wciśnięte w przerwę w murze. Uchwyciła w kadrze

troje dzieci bawiących się przy pompie.

Czarno-białe zdjęcia – kobiety z rowerem i ubranego tylko w krótkie spodnie mężczyzny, wiozącego ulicą

miasteczka na rowerze worek – należy uznać za udany fotograficzny koncept Krzysztofa Hepnara. Można by pomyśleć, że

zdjęcia pochodzą archiwum sprzed co najmniej trzydziestu lat. Sympatycznymi obrazkami są fotografie przedstawiające

pomost i krowę.

Na czarno-białych zdjęciach Przemysława Niepokój-Hepnara odświętnie ubrane starsze panie zmierzają w

niedzielne przedpołudnie na mszę św., w jednym z zaułków gwarzą mężczyźni. Na barwnym zdjęciu dzieci bawiące się na

ulicy spojrzały na fotografa. Na innym zdjęciu widać mężczyzn odpoczywających, pewnie w sobotnie popołudnie.

Dorota Grausz zaprezentowała dwa zestawy zdjęć. Tematem pierwszego są zabudowania: domy, studnia, kościół.

Są kolorowe i sprawiają wrażenie fragmentów bajkowego miasteczka. Tematem drugiego zestawu fotografii jest krajobraz.

To jezioro, struga, strumień i leśna dróżka.

Spójny cykl monochromatycznych zdjęć pokazał Marek Grausz. Fotografował krajobrazy w okolicy Górzna, lasy

oraz miejskie zabudowania. Fotogramy Marka Grausza różnią się od pozostałych. Aczkolwiek ten twórca specjalizuje się

od wielu lat w szlachetnych technikach fotograficznych, przede wszystkim w gumie, plenerowe ujęcia poddał obróbce w

programie komputerowym, uzyskując bardzo ciekawe efekty plastyczne. Przedstawiony świat sprawia takie wrażenie,

jakby biel mgły czy może śnieżnego puchu otulała trawy, drzewa, budynki. Można by pomyśleć, że artysta fotografował nie

w upalnym czerwcu lecz zimą… Autor starannie, z myślą o technice fotograficznej, dobrał kadry tak, by uzyskać

harmonijne kompozycje plam.

Marek Grausz jest nie tylko uczestnikiem górznieńskiego spotkania fotografików, ale i komisarzem organizacyjnym

pleneru oraz kuratorem poplenerowej wystawy. Ogólnopolskie Plenerowe Spotkania Fotografików organizuje od ośmiu lat,

w różnych miejscach kraju. Ubiegłoroczny plener odbywał się w Ustce – i zdjęcia wykonane nad morzem zostały pokazane

w Górznie (a przed rokiem w Galerii i Ośrodku Plastycznej Twórczości Dziecka w Toruniu). Podczas górznieńskiego

spotkania fotograficy prezentowali swoje dokonania, rozmawiali o sztuce fotografii. Fotografując, nie konkurowali ze sobą,

ale się inspirowali. Jak zapewnia Marek Grausz, spotkanie było prawdziwie twórcze. Dało sporo radości nie tylko

uczestnikom, ale i oglądającym wystawy w Toruniu i Górznie. Osobom znającym Górzno i jego okolice eksponowane

zdjęcia i przypominały doznania podczas wędrówek, i pozwalały na nowo spojrzeć na znane miejsca, zarazem odkryć

zakątki nieznane… Dla osób znających Górzno ze słyszenia wystawa była zaproszeniem do odwiedzin.

Na wernisażu wystawy w Toruniu Marek Grausz wskazał miejsce przyszłorocznego, już dziewiątego,

fotograficznego spotkania – Zakopane.


Link do biuletynu:

http://issuu.com/woak-torun/docs/biuletyn_inf_kult11-12_2014